Tutaj można było zgłosić się na ochotnika (czyli: bezpłatną naukę) do mojego nowego projektu, planowanego na lata 2019 – 2020.

O poprzedniej edycji możecie przeczytać tu:
https://agnieszkadrummer.wordpress.com/2010/10/19/poszukuje-krolika-doswiadczalnego/.
Jak widać, osiem lat temu też szukałam “Królika” :). Również później było parę wpisów o eksperymencie z Królikami:
https://agnieszkadrummer.wordpress.com/category/moje-ksiazki/3-kroliki-czyli-metoda-ad/.

Z poprzedniej akcji z Królikami Doświadczalnymi powstała Metoda Agnieszki Drummer, wychwalana pod niebiosa, odkąd zaczęła być przerabiana.

Na mój wpis na blogu osiem lat temu zgłosiło się kilkaset osób. Wybór był BARDZO trudny. I pewnie niedoskonały, bo przecież nie mogłam porozmawiać ze wszystkimi. Właściwie chciałam mieć JEDNEGO Królika Doświadczalnego, ale absolutnie nie byłam w stanie wybrać tylko jednej osoby, więc skończyło się w końcu na szaleńczych DWUDZIESTU osobach.

Każdą świeżo napisaną lekcję wysyłałam każdemu z tych dwudziestu uczniów z prośbą o opinię i o zrobienie dołączonych do niej ćwiczeń i odesłanie mi całości. Miałam więc dwudziestokrotny komunikat zwrotny, czy lekcja jest ok czy nie, czy ćwiczenia są super zrozumiałe i naprawdę czegoś uczące, czy  mi się “nie udało”. Dzięki konstruktywnej krytyce niektóre lekcje poprawiałam kilkanaście razy. Była to naprawdę ogromna “robota”. Całość planowałam na rok, a przeciągnęło się aż na dwa lata.

Faktem jest, że wyszedł z tego naprawdę rewelacyjny kurs niemieckiego (metoda AD) i drugiego czegoś takiego po prostu NIE MA ;).

Jednak również Metoda AD ma swoje słabsze strony. Głównie dwie. Pierwsza z nich, to stosunkowo mało wprowadzonego słownictwa jak na taki długi i konkretny kurs. To dobrze, bo niewielkim nakładem pracy uczycie się wszystkiego ważnego o niemieckim, ale i źle, bo tych słówek jest po prostu w sumie za mało. Druga sprawa to niesamowita konsekwencja metody AD, co też jest super, bo wiecie, czego się trzymać i nigdy Was nie zaskakuję… ale jednocześnie nic nie mogę w tym kursie zmienić, bo wtedy cała misternie zbudowana konsekwencja się zaburzy. W moim nowym projekcie chcę więc przede wszystkim nad tym popracować, żeby zachowując prostą, skuteczną i łopatologiczną metodę przekazu jednocześnie “przemycić” więcej słówek i zorganizować wszystko trochę swobodniej, żebym w razie czego mogła to jeszcze dalej modyfikować czy rozbudowywać.

I generalnie: teraz jestem o 8 lat doświadczenia “mądrzejsza” i postanowiłam napisać nowy kurs, zupełnie inny. To nie będzie “Metoda AD 2”, tylko zupełnie inna koncepcja kursu. Dotychczas traktuję metodę AD jako “dzieło mojego życia”, ale jeśli uda mi się zrealizować to, co od kilku lat chodzi mi po głowie, to ten nowy kurs być może zdetronizuje nawet metodę AD. Pożyjemy, zobaczymy ;).

Szczerze mówiąc ukończyłam pisać cały kurs metoda AD tylko dzięki Królikom. To był wielki projekt i miałam w czasie jego trwania kilka momentów załamania i zniechęcenia. Gdyby nie poczucie zobowiązania wobec fajnych ludzi, to pewnie utknęłabym gdzieś  w trakcie i nie dokończyła całości. Dlatego tym razem też koniecznie chcę to robić przy pomocy Królików Doświadczalnych.

Osiem lat temu z rozpoczynających 20 osób kurs ukończyło 11 osób. Część odpadła po drodze z różnych powodów (problemy zdrowotne w rodzinie, przeprowadzka, zmiana planów życiowych itp.), z części ja sama zrezygnowałam widząc, że nie współpracują systematycznie. Dlatego tym razem też wybrałam 20 osób, żeby mieć pewien margines bezpieczeństwa, że ktoś dotrwa do końca projektu. Moja wstępna kalkulacja zakłada, że 5 z wybranych osób zrezygnuje w trakcie nauki, z pięciu zrezygnuję ja, a 10 faktycznie ukończy kurs i się przy tym całkiem nieźle nauczy niemieckiego.

Rekrutacja zakończyła się zgodnie z planem 9 grudnia 2018 r.

Naukę i współpracę rozpoczęliśmy 14 stycznia 2019 r. o godz. 7 rano ;).