(najważniejsza informacja na końcu!)

Uczę niemieckiego, piszę podręczniki, prowadzę webinary, tworzę autorskie materiały edukacyjne; krótko mówiąc – większość dnia spędzam przy komputerze. To oczywiście na dłuższą metę bardzo niezdrowe ;).

Ci, którzy znają mnie dłużej wiedzą, że miałam dłuższą intensywną przygodę z karate i sztukami walki/samoobrony. Pisałam nawet kiedyś o tym w poprzednim blogu na początku 2010 roku: https://agnieszkadrummer.wordpress.com/2010/01/03/co-ma-wspolnego-niemiecki-z-karate/.

Zaczęłam trenować kilka lat temu gdy akurat mieszkałam 3 lata w Anglii. Poszłam tam na trening przez absolutny przypadek i była to moja sportowa miłość od pierwszego wejrzenia. Nigdy przedtem żaden rodzaj sportu mnie tak nie “oczarował”, a podejść do różnych kursów, siłowni itp. itd. miałam przez wiele lat sporo. Tu obok na zdjęciu to właśnie ja we własnej osobie w 2009 roku.

Szczerze mówiąc miałam na początku ogromne obiekcje – miałam już ukończone 40 lat, a taki rodzaj sportu kojarzony jest raczej z dziećmi, młodzieżą i w ogóle chyba raczej z mężczyznami (tak, tak, wiem, że karate trenują też kobiety i nawet Polki zdobywają mistrzostwa świata! Ale gdzie mnie tam do nich ;)).

Niestety, powrót z Anglii do Niemiec  wszystko skomplikował. Oczywiście ten rodzaj sportu kontynuowałam, ale tylko z grubsza, bo akurat nie udało mi się znaleźć klubu, w którym mogłabym trenować dokładnie to, co rozpoczęłam w Anglii. W Monachium trenowałam głównie nie karate, lecz samoobronę. Po kolejnej przeprowadzce musiałam w ogóle przestać, bo klub był po prostu za daleko.

Właściwie już myślałam, że nie wrócę do karate, jestem totalną pracoholiczką i bardzo trudno mnie “oderwać” od komputera.

 

Ludzkie losy są jednak nieobliczalne i wyobraźcie sobie, że jeden z moich wspaniałych trenerów z Anglii, Sensei Rafał Jankiewicz, przeprowadził się ostatnio na stałe do Warszawy. Świat jest mały :).

Sensei to japońskie słowo i oznacza mistrza, nauczyciela; tak nazywa się trenerów z czarnym pasem.

Ktoś by mógł pomyśleć, że niemieckiego może nauczać “każdy”. To niestety nie jest prawda. SĄ lepsi i gorsi nauczyciele, sami wiecie, to nie dotyczy tylko niemieckiego, ale także matematyki, biologii…. i oczywiście również karate. Są lepsi i gorsi trenerzy. Mam za sobą treningi w kilku klubach w Anglii, w Niemczech i w Polsce i trenerów miałam w związku z tym też kilku. Muszę powiedzieć, że Sensei Rafał Jankiewicz jest wyjątkowo dobrym trenerem. Jest bardzo cierpliwy, spokojny i potrafi doskonale pokazać, co, jak i przede wszystkim też dlaczego tak a nie inaczej robić, na co szczególnie zwracać uwagę itp. Gdyby nie ta wyprowadzka z Anglii kilka lat temu, to z pewnością pozostałabym jego wierną uczennicą przez te wszystkie lata.

Dlaczego karate mi się tak podoba?

  • Bo jestem bardzo spokojnym człowiekiem i pewnie dla równowagi potrzebuję czegoś, co sprawia agresywne wrażenie
  • Bo uwielbiam umiejętności praktyczne, a tu praktycznie uczę się, jak się w razie czego obronić
  • Bo do karate nie trzeba mieć jakiejś “końskiej” kondycji, tylko człowiek uczy się konkretnych, precyzyjnych technik i w ogóle zapomina przy tym, że się przy okazji gimnastykuje
  • Bo to świetny trening całego ciała i świetnie się po tym czuję
  • Bo jest to dla mnie wielka lekcja pokory, że ktoś robi coś znacznie lepiej ode mnie (tzn. trener) i że ja sobie z tym jeszcze nie radzę – dokładnie tak, jak wielu moich uczniów nie radzi sobie jeszcze z niemieckim
  • Bo są konkretne stopnie, tzn. pasy i konkretne rzeczy do osiągnięcia, więc to wszystko jest takie wymierne. Lubię stawiać sobie konkretne cele, a np. trenowanie zumby nie bardzo mi takie cele daje.
  • Last but not least – bo mam fantastycznego trenera 🙂

A ile to kosztuje?

W sumie niewiele, tzn. tylko 20 zł za godzinę treningu, jeśli trenujesz w grupie. Nie trzeba opłacać jakiegoś abonamentu albo wiązać się na semestr czy nawet na cały rok. Przychodzisz – płacisz – trenujesz.

Wróćmy na chwilę do niemieckiego. Możesz się zapisać na kurs, na którym będzie 10 czy 15 osób (w szkołach i na uczelniach zdarza się i ponad 30 osób w grupie!), a możesz też się uczyć indywidualnie z lektorem, tzn. 1:1. To zupełnie inny komfort nauki, z jednej strony luksus, z drugiej strony oszczędność czasu, bo przez to, że lektor koncentruje się wyłącznie na Tobie nie “traci się” czasu na nikogo innego.

Dokładnie tak samo jest z treningami karate. Sensei Rafał Jankiewicz trenuje również indywidualnie, tzn. tylko z Tobą 🙂. Tak jak w przypadku indywidualnych lekcji niemieckiego – jest to oczywiście dużo droższe. ALE “po starej znajomości”, bo poznaliśmy się kilka  lat temu w Anglii, Sensei Jankiewicz zgodził się na niższe ceny pod warunkiem, że powołacie się na mnie 🙂.

Poniżej znajdziesz dwa zestawy cen. Ten górny obowiązuje, jeśli będziesz dojeżdżać do Szkoły Podstawowej nr 10 na ul. Jasielskiej 49/53 w Warszawie. Tam treningi odbywają się w sali gimnastycznej. Dolny cennik dotyczy treningów, które Sensei Jankiewicz przeprowadzi z Tobą u Ciebie.

Jeśli więc mieszkasz w Warszawie i  masz duży pokój, biuro albo inne pomieszczenie (albo nawet ogród przy ładnej pogodzie) i/lub chciał(a)byś trenować sam na sam z trenerem bez ciekawskich oczu innych z grupy, to jest to świetne rozwiązanie. Na terenie Warszawy trener dojedzie do Ciebie. Zdarza się też (może i najczęściej), że ktoś po prostu nie ma czasu dojeżdżać specjalnie akurat na  ul. Jasielską. Pory treningów oczywiście ustalicie też indywidualnie.

Cena treningu indywidualnego standard

dla wszystkich uczniów
150/1 h
Dowiedz się więcej!

Cena treningu indywidualnego standard

dla wszystkich uczniów
1350/10 h
Dowiedz się więcej!

Cena treningu indywidualnego z dojazdem

dla wszystkich uczniów
200/1 h
Dowiedz się więcej!

Cena treningu indywidualnego z dojazdem

dla wszystkich uczniów
1800/10 h
Dowiedz się więcej!

Share This

Share this post with your friends!